Rozwój modelu w mózgu

Mózg noworodka jest, jak się zdaje, szczególnie uzdolniony do uczenia się pewnych rzeczy, chociaż w zasadzie stanowi na razie ?czystą kartę”. Ale wkrótce zanotowane zostaną na niej te doświadczenia, które okaza­ły się pożyteczne dla kontynuacji jego życia. Dziecko jest całkowicie bez­radne i tylko inni mogą zaspokajać jego potrzeby. Najpierw więc uczy się, jak wywoływać w innych reakcje, które te potrzeby zaspokoją. Uczy się rozpoznawać oznaki tych reakcji, zarówno dodatnie (np. uśmiech), jak i ujemne. Uczy się, które z wydawanych przez nie dźwięków i wyko­nywanych ruchów służą jego dobru. Krótko mówiąc, uczy się porozu­miewać. Być może zresztą struktura mózgu dziecka jest taka, że przy­swaja sobie lekcje porozumiewania się łatwiej niż ktokolwiek inny.

Jeśli to prawda, że uczenie się polega dla mózgu na wytwarzaniu cze­goś, co można nazwać modelem zewnętrznego świata, to w mózgu dzie­cka podstawowy model odwzorowuje istoty komunikujące, czyli mówiąc po prostu ? ludzi. Gdy później zaczyna ono nazywać rzeczy i wydarze­nia dokoła siebie i opisywać ich działania, czyni to najprościej, uznając je wszystkie za domniemanych ludzi i ich poczynania. Badania Piageta potwierdziły, że np. pojęcia przyczynowe dziecko uważa za właściwości istot będących osobami zamieszkującymi takie obiekty, jak chmury lub fale, i odpowiedzialnymi za ich działania.

Mózg każdego z nas jest w ten sposób uformowany przez najwcze­śniejsze wydarzenia dzieciństwa. Z tego właśnie powodu nawet jako do­rośli wszyscy przy bardzo wielu okazjach wyrażamy się antropomorficznie, a prości ludzie mówią tak zawsze. Jest to dosłownie pierwszy rodzaj ekspresji, a dla wielu celów pozostaje zawsze najbardziej oczywi­sty. Nie jest to jednak najdokładniejszy środek porozumiewania się. Opi­sywanie przyczyn wydarzeń w kategoriach emocji ludzkich może wystar­czać dla celów prostego opisu, ale zawodzi, jeśli ma być środkiem zmia­ny rzeczywistości. Uspokajanie rzekomych duchów w rzeczach jest kiep­skim sposobem manipulowania światem. Język naukowy i techniczny, jaki się wykształcił w ciągu ostatnich kilku tysiącleci, również służy ludz­kim potrzebom, ale przede wszystkim dzięki porównawczym określeniom środków ich zaspokajania za pomocą narzędzi i wytworów. Właśnie dzięki temu ścisłemu językowi najpełniej opanowujemy otaczający nas świat.

Jaki jednak język umożliwi najpełniejsze ogarnięcie nas samych, do­tąd jeszcze nie wiemy. Dostrzegamy niejasno, że mamy w mózgu mo­del i że odzwierciedla on obraz innych wokół nas. Tak samo jak mózg skłonny jest opisywać naiwnie wszystkie rzeczy jako działające na po­dobieństwo ludzi, tak też każdy z nas opisuje siebie w ten sposób, jakby w nim była druga osoba ? drugie ja. Jest to dla mózgu ten sam ?na­turalny” sposób myślenia. Jednak posługując się językiem nauki może­my dowiedzieć się czegoś więcej o właściwościach samego mózgu i za­wartego w nim modelu. Możemy opisać jeden i drugi w tym, co uwa­żamy za obiektywny język naukowy. Kto jednak, jeśli nie my sami, wy­tworzył ten język? A zrobiliśmy to dla ugruntowania naszej własnej ho­meostazy. ?Świat”, który opisujemy, z pewnością jest ?rzeczywisty” na zewnątrz nas, ale w jaki sposób moglibyśmy go opisać całkowicie z ze­wnątrz?

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.