Niektóre problemy semantyczne

Nawet jeśli problem umysłu i ciała nie jest po prostu kwestią języka, to jednak na pewno wymaga uważnego posługiwania się nim. Skłonni jesteśmy stawiać pytania ?co to jest umysł?”, ?czy umysł istnieje?”, nie ustaliwszy najpierw, co należy rozumieć przez ?jest” i ?istnieje”. Dobrze jest zdać sobie sprawę, że nie wszystkie rzeczowniki są nazwami ?rzeczy” i dlatego nie wszystkich można używać w taki sam sposób. Przypadek skrajny stanowią słowa używane tylko w utartych powiedzeniach, jak: ?strona” w powiedzeniu ?mówić na stronie” lub ?rzecz” w zwrocie ?działać na rzecz kogoś”. Nie ma sensu pytać przy takich sformułowa­niach, gdzie jest ?strona”, ani ? czyja ?rzecz” może się popsuć. Są to rzeczowniki zdegenerowane lub ?szczątkowe”; można ich używać tylko w pewnych kontekstach, są przykute do określonych po­wiedzeń. Ale czy można w ten sposób załatwić się z ?umysłem”? Bóle wydają się istnieć w sposób bardziej realny niż ?strony”. Pomyślmy o ?głosie”. Czy ?głosy” istnieją? Czy są falami dźwiękowymi? Czy głos osoby jest częścią jej krtani? Jest jasne, że takie rzeczowniki, jak np. głos, są użyteczne i całkiem precyzyjne, a także w jakiś sposób związane z materią, ale niezupełnie odnoszą się do rzeczy.

Możemy, nie bez zakłopotania, pytać dalej: ?Co to jest istnienie, co to są rzeczy?” Po czym poznajemy rzeczy, dotykiem czy wzrokiem?

Jedno i drugie może nas zwodzić. A może po dźwięku albo po zapachu? Im usilniej myślimy, tym mniej jesteśmy pewni swego. Kiedy zaś py­tamy, ?czy elektrony są rzeczami”, zdajemy sobie sprawę, że wcale nie jesteśmy pewni, co właściwie rozumiemy przez ?materię”. Dalszy kłopot wiąże się z tym, że większość współczesnych wiadomości o materii ma źródło w pomiarach, ale czy jednostki miar ?istnieją”? Czy istnieje metr, sekunda i gram?.

Dociekania takie z pewnością uczą nas tego, że nie chcemy już odtąd nadal pytać, co ?naprawdę rzeczywiście” istnieje, choć pytania takie są głęboko zakorzenione w naszych nawykach myślowych i językowych. Jako członkowie gatunku komunikującego staramy się wypowiadać twierdzenia, które mogą interesować naszych bliźnich i z którymi będą oni mogli się zgodzić. Jest to ostatnia instancja akceptacji sposobów po­sługiwania się językiem.

W odniesieniu do naszego problemu oznacza to, że musimy dbać o to, aby używać słów tylko w takich kontekstach, do których się one nadają. Pytać, czy istnieją umysły, to użyć obok siebie słów należących do od­rębnych słowników: jest. to błąd polegający na pomieszaniu kategorii. Kategorie można m. in. klasyfikować na takie, które od­noszą się i takie, które się nie odnoszą do tego, co powszechnie uchodzi za rzeczy. Wobec tego wszystkie słowa języka opisującego umysł, jego funkcje i właściwości zostają uznane za ?niereferencjalne” i nie wolno ich używać w kontekstach referencjalnych, czyli odnoszących się do rzeczy. Zatem pytanie, ?czy istnieje umysł?”, jest równie naiwne, jak pytanie, ?czy istnieją strony, na których się mówi”? Dlatego nie wolno takich pytań zadawać. Ale wcale nie jest łatwo stosować podział nazw na referencjalne i niereferencjalne. Oznacza on, że wolno nam stosować nazwy niereferencjalne tylko w nadających się do tego kontekstach. Na przykład jeśli ?głos” jest nazwą niereferencjalną, to z tego, że ?Jan natężył głos” nie wolno nam wnioskować, że ?Jan wykonał jakiś nadmierny wysiłek”. Inaczej narazilibyśmy się na takie mylne rozumo­wanie:

?Jan natężył głos,

Jan natężył struny głosowe, zatem

głos Jana to jego struny głosowe”.

Postulat, aby słów takich jak umysł i ból używać tylko w pewnych niereferencjalnych kontekstach, może się w pierwszej chwili wydawać wybiegiem. Jednak nie tylko pomaga on rozwiązać wiele naszych trud­ności, lecz także prowadzi do poszerzenia naszych poglądów na to, co wolno nam rozumieć przez ?rzeczywistość” i ?istnienie”. Wszyscy wiemy, że jest pewien sens w powiedzeniu, że mamy zarówno umysł, jak i mózg. Dzięki uważnemu badaniu i posługiwaniu się językiem możemy posze­rzyć naszą wiedzę o jednym i drugim.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.