Kryteria świadomości

Wszyscy chyba się zgadzamy, że słowo ?świadomość” nie jest nazwą rzeczy, lecz pewnego stanu. Stan ten zazwyczaj wiążemy z życiem, a w szczególności z życiem człowieka i być może także zwierząt. Problemy zdefiniowania okoliczności, do których opisu to słowo najlepiej się nadaje, powstają stąd, że obserwując innych lub samych siebie umiemy rozpo­znać, kto jest świadomy czy przytomny. Zastanówmy się tutaj, czy lepiej jest zacząć od jednego, czy też od drugiego sposobu podejścia? Spróbuj­my najtrudniejszej drogi i popatrzmy w obydwie strony, na innych oraz w siebie. Nie powinno to być niemożliwe, bo ostatecznie każdy z nas jest organizmem i widzi siebie tylko pod nieco innym kątem niż innych. Jest truizmem, że sposób, w jaki mówimy o naszej wewnętrznej świadomości musi być ściśle spokrewniony z naszymi sposobami mówienia o świado­mości innych. Oczywiście nie znaczy to, że nie ma miejsca na nic osobli­wego we wglądzie jednostki w siebie samą, ale z pewnością tego czegoś wyjątkowego należy szukać w punkcie widzenia, a nie w tym, co jest oglądane. Można utrzymywać, że w każdym z nas znajduje się pewien stan (lub istność), który tylko samemu podmiotowi jest dostępny, ale wówczas trzeba by zbadać, jaki ma sens zwrot ?jest dostępny” w odnie­sieniu do czegoś, czego w żaden sposób nie można nikomu opisać. Jest jasne, że całe zagadnienie jest ściśle związane z samą istotą języka i opi­su.

Gdy pytamy, czy jakiś inny człowiek lub zwierzę ma świadomość, to ^często chodzi nam po prostu o to, czy jest akurat przytomne; pytamy o oznaki życia lub aktywności. Tak więc w fizjologii mówimy, że ?kot jest świadomy” lub ?przytomny” po prostu żeby zaznaczyć, iż zwierzę nie jest znieczulone i nie śpi. Ale pytanie, czy zwierzęta są świadome, może mieć subtelniejszą intencję i może w nim chodzić o coś więcej. Według Hinshelwooda ?nikt obznajmiony blisko z osobnikami wyższych gatunków zwierząt nie może poważnie wątpić, że mają one pewne życie wewnętrzne, zapewne nie całkiem różne od naszego”. Tak otwarcie nie ośmieliłby się tego sformułować zawodowy etolog. Ale co to dokładnie znaczy w przekładzie na język obserwacji? Z pewnością znaczy to co najmniej tyle, że u kotów, psów i małp występują oznaki komunikacji, zarówno pomiędzy nimi, jak między nimi i ludźmi. Komu­nikacja, jak o tym była już mowa, wymaga wspólnego wyposażenia homeostatycznego oraz kodów sygnalizacyjnych. Jesteśmy na tyle podobni do tych ssaków, że możemy wymieniać z nimi bardzo dokładne sygnały. Wynika stąd ponadto, że ich system komunikacji, podobnie jak nasz, oparty jest na zgromadzonym zasobie informacji zakodowanych w for­mie, którą można zwięźle określić jako model świata. Metoda działania mózgów ssaków polega na budowaniu tego mo­delu w trakcie rozwoju oraz na porównywaniu z nim informacji odbie­ranych w codziennym życiu. Co więcej, po­dobnie jak my, wyższe zwierzęta potrafią wyliczać relacje w czasie i przestrzeni bez obecności bodźca w otoczeniu. Prościej mówiąc, wy­daje się, że ?myślą”.

Stworzenia działające w ten sposób cechuje pewna ?indywidualność”. Noszą w sobie zapis własnego życia i działają zgodnie z nim. Nie jest przypadkiem, że u tych wyższych zwierząt znajdujemy oznaki ?świado­mości”. Podmiot życia wewnętrznego, który jest dla nas zagadką można w pewnym sensie utożsamić z tym czymś, co bezustannie porównuje napływające informacje ze swoim wewnętrznym zapisem czy modelem.

Zwierzęta, które uczą się i komunikują między sobą za pomocą prost­szych modeli, nie ujawniają właściwie żadnych prawdziwych oznak przy­tomności, świadomości czy ?zdawania sobie sprawy” z czegokolwiek. Jesz­cze więcej wątpliwości możemy mieć w odniesieniu do ryb, a może nawet ośmiornic; a sprawa jest coraz bardziej wątpliwa, gdy schodzimy od pszczół do os, mrówek, pcheł, potem do robaków i prostszych bezkręgow­ców, jak ukwiały, meduzy i korale. A gdyby ktoś chciał przypisać świa­domość gąbkom, roślinom, atomom czy wulkanom, to mamy prawo za­pytać, na jakie przejawy zachowania tych układów może wskazać. Ogól­nikowe stwierdzenie, że ?wszelka materia musi zawierać element świa­domości” jest po prostu obciążone wszystkimi błędami językowymi, o ja­kich mówiliśmy. Sądzimy, że wyrażamy się jasno, kiedy mówimy, że dany człowiek jest lub nie jest świadomy. Na podstawie jakich oznak to rozróżniamy? Czy można je wykryć u zwierzęcia, w roślinie, wulkanie czy atomie? Rzetelna odpowiedź w odniesieniu do prostszych układów brzmi ?nie”!. Mogą się zdarzyć przypadki wątpliwe, ale zwykle uznaje­my, że pewne oznaki tego, co nazywamy świadomością, pojawiają się tylko u bardziej skomplikowanych stworzeń, głównie u ssaków i ptaków.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.