Czy komputery mogą myśleć?

Pozostaje nam zatem pytanie, czy gdybyśmy zbudowali dostatecznie zło­żony twór sztuczny, to czy nazwalibyśmy go świadomym. Niektórzy lu­dzie uważają, że komputery, które już mamy, ?myślą”, ponieważ rozwią­zują problemy nie gorzej od nas. Inni mówią: ?oczywiście nie. One nic nie czują, są zrobione z metalu i nie są żywe”. Podobieństwa między maszyną i człowiekiem były nieraz omawiane przez matematyków takich, jak Turing (1950) i Ashby (1960). Pomimo ich pomysłowych dowodów biolog zachowuje podejrzenie, że aby zaprojektować mózg, trzeba czegoś więcej niż matematycznego rozumowania na temat idealnych maszyn z pamięcią taśmową. Jest jeszcze zbyt wcześnie, by odpowiedzieć, czy przy pomocy dostępnych materiałów i metod projektowych i technolo­gicznych można zestawić maszynę gromadzącą i przetwarzającą informa­cje na skalę, w jakiej to robi mózg. Być może potrzebne są do tego związki organiczne i długotrwała selekcja ewolucyjna.

Możemy sobie wyobrazić maszynę przejawiającą wiedzę o świecie zewnętrznym. Ale czy mogłaby ona mieć informacje wewnętrzne po­trzebne dla ujawnienia oznak samoświadomości? Jak wiadomo, można przeprowadzić owocną analogię pomiędzy stanami logicznymi maszyny Turinga (komputera) oraz stanami umysłowymi istoty ludzkiej z jednej strony, a stanami strukturalnymi maszyny i stanami fizycznymi mózgu z drugiej. Jest to pożyteczne porównanie, ale należy się strzec, aby nie użyć go do ukrycia fundamentalnych różnic. W kom­puterze istnieje ostra różnica pomiędzy maszyną i jej zawartością. Treść logiczną (?umysł”) można z maszyny całkowicie usunąć i umieścić tam nowy program. Z mózgami jest inaczej. Treść logiczna jest wbudowy­wana w nie od dzieciństwa, w sposób ciągły i w znacznej mierze nieodwracalny. Ponadto instrukcje (program logiczny) postępowania w pewne określone sposoby zostały wbudowane przez do­bór w ciągu tysięcy lat odpowiednich cząsteczek DNA.

Mózgi ludzkie działają w sposób sobie właściwy dzięki swej funda­mentalnej strukturze. Dopiero w miarę tego, jak o tej strukturze dowia­dujemy się coraz więcej, zaczynamy rozumieć, jak całkowicie zjawiska, które nazywamy umysłowymi dają się opisać jako stany mózgu. W każ­dym razie prymitywnym uproszczeniem są próby zdefiniowania ich jako działań dowolnego pojedynczego układu (?umysłu”). W miarę wzrostu wiedzy coraz bardziej stosowne okazuje się używanie słowa ?mózg” wszędzie tam, gdzie dotąd zazwyczaj mówiło się ?umysł”. Taka termi­nologia jest jednak użyteczna tylko wtedy, gdy przez określenie ?mój mózg” rozumiemy zarówno materialny narząd, jak i jego struktu­ralną organizację oraz czynności. Inaczej mówiąc, ?soft­ware”, czyli zawartość informacyjna, oraz ?hardware”, czyli urządzenie fizyczne, nie są czymś całkiem osobnym, jak w przypadku komputera. Musimy przyswoić sobie myśl, że materia i jej działania nie są pojęciowo rozdzielne. Właśnie ci, którzy pragną zrozumieć aktywność materii, na­uczyli się nie być materialistami. Jest to twarda lekcja, w znacznej mie­rze sprzeczna z potocznymi nawykami, a można ją sobie przyswoić tylko studiując szczegółowo procesy mózgowe, te zaś są bardzo zło­żone.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.