Schemat, czyli sekwencja działania

Jak już wiemy, twórcy testów inteligencji za pierwszy cel stawiali sobie kwantyfikację. Piaget natomiast starał się raczej dowiedzieć czegoś o ko­lejnych etapach przebywanych przez dziecko na drodze do osiągnięcia pełni ludzkich władz umysłowych. Rozróżnia on pewną liczbę stadiów i podstadiów, ale nie podaje żadnych norm. Metoda testów inteligencji opiera się na odpowiedziach dzieci na serie ustalonych pytań i proble­mów. Piaget daje dziecku zadanie lub pytanie mające sprawdzić np. jego umiejętność klasyfikowania, a następnie, po otrzymaniu odpowiedzi lub rozwiązania, badacz zadaje dalsze pytania, dlaczego dziecko dało taką właśnie odpowiedź. Dzięki takim metodom Piagetowi i jego współpra­cownikom udało się rzucić nieco światła na stopniowy rozwój zdolności mózgu. Jest to metoda, która nadaje się bardziej do badań niż do prak­tycznej oceny zdolności. Bogactwo analizy sprawia, że jej wyniki trudno jest streścić. W istocie część wartości badań Piageta po­lega na tym, że ostrzegają nas one przed niebezpieczną pułapką poglądu, jakoby sprawy rozwoju człowieka były dość proste.

Liczne prace Piageta stanowią coś więcej niż tylko studium psycho­logii rozwojowej. W istocie składają się na rozprawę o ludzkim myśle­niu i obejmują teorię poznania, czyli dociekania, w jaki sposób myślimy o świecie (myśl Piageta bywa nazywana ?epistemologią genetyczną” ? tłum.). Niewątpliwą zasługą Piageta, niezależnie od tego, jakie miejsce zajmuje jego koncepcja wśród innych doktryn filozoficznych i psycholo­gicznych dotyczących tych zagadnień, jest to, że dokonał on przynajmniej wstępnej analizy stadiów rozwoju w posługiwaniu się symbolami. Jest w jego pracach wiele subiektywizmu, dywagacji o ?poznaniu” itd., co w sumie daje system zapewne nie idealny, ale nadający się do opisu kształ­towania się zdolności mózgu. Niektóre z jego ujęć opisowych cechuje nadmierny stopień komplikacji; rażą one zwykłego czytelnika prac na­ukowych niepotrzebnie trudną terminologią. Jednakże wśród tych terminów jest wiele bardzo użytecznych, zwłaszcza pojęcie ?schematu”. W języku piagetowskim oznacza ono ?strukturę poznawczą odnoszącą się do klasy podobnych sekwencji działania…” (Flavell, 1963). Choć prze­strzega się nas, że jest to pojęcie mgliste, bogate, subtelne i mieniące się odcieniami znaczeniowymi, to jednak rozpoznajemy w nim próbę wy­izolowania elementów zachowania. Zakłada się, że każdemu schematowi odpowiada jednostka organizacyjna w mózgu. Na przykład na niskim poziomie sekwencja ssania u dziecka jest schematem. Na drugim krańcu schematem jest logiczna strategia dorosłego przy rozwiązywaniu pro­blemów.

Stosowanie schematów łączy się z pojęciem ?asymilacji”. ?Żadne po­znanie, nawet percepcyjne, nie jest po prostu kopią rzeczywistości, po­nieważ zawsze obejmuje proces asymilacji do struktur uprzed­nich”. Struktury te są schematami pełniącymi rolę filtrów, których nie można pominąć, a które porządkują informację wejściową w sposób słu­żący potrzebom homeostatycznym jednostki. ?Wszelkie poznanie jest związane z działaniem, zaś poznać przedmiot lub wydarzenie, to uczynić z nich użytek asymilując je do schematów działania” (Piaget, 1967).

?Poznanie nie stanowi kopii otoczenia, lecz system realnych oddzia­ływań, które odbijają samoregulujący się system życia, nie zaś same rzeczy”.

Idee te są wyraźnie bliskie wielu tym, które staraliśmy się tu przed­stawić. Ujawnia się w nich taka postawa wobec problemu poznania świa­ta, jaką biolog właśnie czuje się w obowiązku zająć.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.