Okres myślenia przedoperacyjnego (2?7 lat)

Główną cechą tego okresu jest rozwój zdolności wyobrażania. Inteligen­cja wyobrażeniowa umożliwia dziecku ?odróżnianie znaków od tego, co jest oznaczane, a tym samym wywoływać jedne, by z kolei wywołać drugie lub powołać się na nie. Piaget nazywa uogólnioną zdolność do tego rozróżniania oraz do wykonywania operacji odnoszenia znaku do jego treści i odwrotnie funkcją symboliczną” (Flavell, 1963). Rozwój tej zdolności odbywa się przez cały ten okres, ale zostaje ona w pełni wykorzystana dopiero w trzecim z głównych okresów, w fazie ?operacji konkretnych” (7?11, lat).

W okresie myślenia przedoperacyjnego rozwija się u dziecka zdolność mowy. Jest to coś znacznie więcej, niż tylko kształtowanie się zespołu zdolności do wydawania artykułowanych dźwięków. Zadanie polega na wyuczeniu się zastępowania bezpośrednich bodźców i reakcji ich sym­bolami. W pełni ukształtowana mowa będzie ostatecznie czymś znacznie więcej, niż środkiem do zaspokajania doraźnych potrzeb, ale na razie symbole mogą się bardzo słabo nadawać nawet do tej roli. Nie jest prze­sadą powiedzenie, że ?starając się opanować świat symbolicznie dziecko wytrwale i znojnie pokonuje skrajne trudności” (Flavell, 1963).

Pierwsze używane wyrazy funkcjonują zapewne głównie jako znaki osobiste, wyzwalając poszczególne fragmenty zachowania. Ulubiona koł­derka jest znakiem, że się idzie spać, a ?mama” oznacza nie tyle osobę, ile potrzeby dziecka. Byłoby śmieszne próbować w tak wielkim skrócie dać adekwatny opis procesu rozwoju symbolizacji i kształtowania pojęć. Mo­żemy tylko przedstawić sam problem i jego ważność dla badanej przez nas istoty homeostazy ludzkiej.

Gdy dziecko uczy się posługiwać symbolami, to najtrudniejsze i naj­ważniejsze dla niego jest przyjęcie ich właściwego znaczenia. Z trudem przychodzi egocentrycznemu dziecku stosowanie pojęć oznaczających re­lacje zwrotne, jak ?brat” lub ?obcokrajowiec”, w tym samym sensie do siebie samego i do innych.

Kolejnym zadaniem jest nabycie umiejętności oddzielania symbolu od tego, co on reprezentuje. Badania nad ?nominalizmem” dziecięcym wy­dobywają na jaw liczne fazy rozwoju umysłowego. Zadaje się dziecku pytania obracające się wokół następujących tematów:

1)      Co to jest nazwa?

2)      Skąd się wzięły nazwy?

3)      Czy słońce zawsze się tak nazywało?

4)      Skąd się dowiedzieliśmy, jak się nazywa słońce?

5)      Czy nazwy mogą się zmieniać?

Odpowiedzi wykazują, że dla dziecka, które zaczyna mówić, nazwy mają trwałą realność związaną z tym, co oznaczają. Nazwy od zawsze były częścią rzeczy, zaś rzeczy znają swe nazwy. Później okaże się, że to ostatnie stwierdzenie nie jest prawdą, a jeszcze później ? że nazwy zostały nadane przez człowieka, choć wciąż jeszcze będą uznawane za niezmienne atrybuty: ?Wiesz, że to słońce, no bo widzisz”. Dopiero na końcu uzna się, że nazwa jest czymś umownym i że można ją zmienić.

Sekwencja ta wykazuje, jak pojęcie uwalnia się stopniowo od swoich więzi z konkretem. Proces taki musi nastąpić, ale językoznawcy nie są zgodni co do tego, jakie konkretne sekwencje prowadzą do zawładnięcia symboliką pojęciową. Faktem jest, że nie mamy dobrego modelu pozwa­lającego rozważać zachodzące tu procesy. Skonstruowanie takiego mo­delu, dzięki któremu moglibyśmy lepiej rozumieć i kierować sami sobą, powinno być jednym z naczelnych zadań biologii i neurologii człowieka. Tutaj jedynie zaznaczamy istnienie problemu i wskazujemy na pionier­skie badania podejmujące heroiczną próbę rozwiązania go. W naszym myśleniu o tych sprawach jesteśmy jakby niezbyt daleko od fazy przed- operacyjnej u dziecka, o której właśnie mówimy. To dziecko dopiero stopniowo w ciągu jakiegoś czasu posiądzie system, w obrębie którego będzie umiało właściwie przetworzyć całą dostępną informację.

Jeśli pokazuje się dziecku dwa identyczne, wysokie i wąskie naczy­nia A i Aj, napełnione płynem do jednakowego poziomu, to zgodzi się ono, że zawierają po tyle samo płynu. Ale jeśli teraz płyn z A przeleje się do szerszego naczynia B, to dziecko nie uzna, że jest tyle samo płynu w A co w B. Nie potrafi ono uznać, że nadwyżka wysokości w A została skompensowana przez większą podstawę B. Dzieci w tym wieku często przeczą same sobie, ?nie mają stałej, trwałej i wewnętrznie zgodnej orga­nizacji poznawczej. Ich życie poznawcze, podobnie jak uczuciowe, jest raczej niestałe, nieciągłe, toczy się z chwili na chwilę”.

Wszystkie te cechy biorą się stąd, że myślenie symboliczne dopiero stopniowo się oddziela od swych sensoryczno-motorycznych źródeł. Sym­bole są jeszcze ciągle używane bezpośrednio i konkretnie w kontekstach zdeterminowanych przez jawnie widoczne jakości, a nie pośród działań wymagających zwracania uwagi na ukryte znaczenia i odniesienia. Po­nadto dziecko w swoich poczynaniach nie troszczy się o dowody i lo­giczne uzasadnienia, ani też nie dba o to, jakie skutki jego komunikaty wywierają na innych.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.